U skrzatuskiej Pani – 2018

skrzatusz18

W niedzielę, 16 IX, w Diecezjalnej Pielgrzymce do Skrzatusza uczestniczyło kilka tysięcy diecezjan, w tym ponad siedemdziesięcioro parafian z białogardzkiej parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, Byszyna i Osówka. Ponieważ pielgrzymi wyjechali z przykościelnego placu o godz. 7.30, na miejsce dotarli ok. 10.00. Niestety, to i owo ich ominęło, ale jeszcze przed Mszą św. która rozpoczęła się o godz. 12.00, mogli adorować Najświętszy Sakrament. Modlitwę prowadził, a następnie błogosławił wiernych bp ordynariusz Edward Dajczak. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś. Koncelebransami byli : bp E. Dajczak, biskupi seniorzy Paweł Cieślik i Tadeusz Werno, biskupi pomocniczy Krzysztof Włodarczyk i Krzysztof Zadarko; z diecezji zielonogórsko – gorzowskiej – bp Tadeusz Lityński i biskupi seniorzy Stefan Regmunt i Paweł Socha; z archidiecezji szczecińsko – kamieńskiej – bp pomocniczy Henryk Wejman – łącznie 10 biskupów oraz 60 księży z całej diecezji koszalińsko – kołobrzeskiej. Świętowaniu sprzyjała piękna słoneczna pogoda, co o tyle było bardzo ważne, że pielgrzymi zgromadzili się na błoniach obok sanktuarium. Modlitwę śpiewem prowadził lider uwielbienia Leopold Twardowski, od 17 lat zaangażowany w inicjatywę Poznańskie Uwielbienie. Towarzyszyła mu Diecezjalna Diakonia Muzyczna „Tyle Dobrego”, dla której rok 2018 jest dziesiątym rokiem działalności, nieprzerwanie pod przewodnictwem ks. Arkadiusza Oslisloka. W wygłoszonej homilii abp G. Ryś wyjaśnił znaczenie wizerunku Skrzatuskiej Piety. Oto co m.in. powiedział: „Maryja, której Serce przebija miecz, jest Matką Słowa, bo Słowo jest jak miecz. Ta Pieta podobna jest do tej, którą wyrzeźbił Michał Anioł. Ma twarz młodej kobiety, która jakby w ogóle się nie zestarzała. Jest spokojna, uśmiechnięta, piękna. Ona bowiem przeżywa moment Golgoty jako zwiastowanie. Na Golgocie otrzymuje od Boga Słowo podobnie, jak otrzymała je 30 lat wcześniej w Nazarecie. Tamto Słowo określiło Jej życie na następne lata. Podobnie dzieje się na Golgocie. Maryja otrzymuje Słowo, które przeprowadza Ją przez ten trudny moment. Tym Słowem jest określenie Maryi przez Jezusa „Niewiastą”, które św. Jan zapisuje w Ewangelii w zdaniu Jezusa wypowiedzianym z krzyża: „Niewiasto, oto Syn Twój”. Jest to nawiązanie do pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju, kiedy po grzechu Adama i Ewy Bóg zapowiada Potomka Niewiasty, który zmiażdży głowę węża. Proroctwo to spełnia się w Jezusie Chrystusie. My widzimy krzyż jako szubienicę, a Jan widzi go jako kolebkę nowej ludzkości. My widzimy tam śmierć, a Jan widzi rodzące się życie. My widzimy Maryję, która płacze po śmierci Syna, a on widzi Maryję, która przeżywa bóle, ale są to bóle rodzenia. Ona rodzi Potomka, który miażdży zło. To jest godzina narodzin, nie godzina śmierci. Ona staje się nam Matką w porządku wiary, nową Ewą, która rodzi Potomka zapowiedzianego w raju. Maryja pod krzyżem jest więc Matką Słowa, Tą, która otwiera się na Słowo i dzięki niemu jest w stanie zwycięsko przejść przez moment Golgoty. Maryja Bolesna, której Serce przebija miecz, jest Matką Słowa, bo Słowo jest jak miecz. Jest jednoznaczne, wymusza decyzję. Nie można wobec niego stać pośrodku. Czy Słowo jest taką rzeczywistością w twoim życiu? Czy znasz to Słowo? Masz je przeczytane? Masz je tak w sobie, żeby Jezus mógł je w momentach krytycznych wydobyć z twego serca? Posiadasz w domu Biblię? Kiedy ostatni raz ją otwarłeś? Kiedy ostatnio twoje Biblia przemówiła do ciebie Słowem Boga? Kiedy ostatnio ucałowałeś swoją Biblię?” Te tak postawione przez abpa G. Rysia pytania były kończącymi wygłoszonej przez niego homilii. Po Mszy św. abp G. Ryś pobłogosławił wieńce żniwne przywiezione z różnych miejsc diecezji.

Pielgrzymkę zakończyło nabożeństwo maryjne z zawierzeniem diecezji w opiekę Matki Bożej Bolesnej, w którym parafianom nie dane było uczestniczyć, bo zostało ono przewidziane na godz. 15.00, a na tę właśnie godzinę zaplanowano powrót do Białogardu. Za naszych pielgrzymów podróżujących autokarem oznaczonym numerem 15 odpowiedzialna była siostra Zyta, która korzystając z pomocy piszącej te słowa, proponowała wspólną modlitwę i śpiew pieśni, przede wszystkim maryjnych. Pątnicy chętnie włączali się tak w modlitwę, jak i śpiew, choć w drodze powrotnej dało się zauważyć lekkie zmęczenie. Ale mimo to, dwie z trzech ostatnich zaśpiewanych pieśni – „Zapada zmrok” i „Czarna Madonna” – zabrzmiały naprawdę imponująco: radośnie, pełnym głosem z wyrażnie pobrzmiewającą wdzięcznością za możliwość spotkania ze Skrzatuską Matką Bożą Bolesną w Jej domu.

Anna Traczyk